Modern Family (Netflix)

Czyli serial rodzinny godny XXI wieku

Po pierwsze (drugie i trzecie): o tym serialu powinno się zdecydowanie więcej mówić! Ludzie powinni to oglądać zamiast pić alkohol po pracy, powinni puszczać to w szkołach jako kurs przygotowania do życia w rodzinie! Dlaczego media milczą?!

Już, już, spokojnie.

Jestem w połowie trzeciego czwartego sezonu i przeszedłem przemianę wewnętrzną. Do tej pory (sezony 1 i 2) oglądałem z przyjemnością i chęcią. Serial wydawał mi się przezabawny, mądry, ciepły, z dużą ilością humoru idealnie trafiającego w moje gusta. Teraz jestem totalnie uzależniony. Wracając z pracy nie myślę już „odpalę sobie piwko i odpocznę przy Nintendo albo Xbox” tylko „yaay, kolejne dwa odcinki Modern Family!”. Albo cztery… ?

Ale dlaczego to tak dobra produkcja?

Przecież na pierwszy rzut oka nie ma czym się podniecać. Ot, kolejna produkcja dostępna na Netflix. Mało znani aktorzy (poza wiadomo kim), mało porywający „setting” (perypetie amerykańskiej rodzinki na przedmieściach LA? Błagam!), wydaje się to strasznie oklepane…

…i poniekąd jest! Dopóki nie okaże się, że:

  • główni bohaterowie są świetnie napisani i zagrani,
  • dialogi są równie dobre jak we Fleabag,
  • co chwila wybucham śmiechem – prawie każda scena zawiera jakiś dobrze siadający tekst (olneliner) ewentualnie humor sytuacyjny (czasem slapstickowy),
  • niemal każda postać jest w jakiś sposób ujmująca i da się lubić,
  • serial w większości odcinków porusza ważne tematy w sposób naturalny, zabawny, nienachalny,
  • wśród tych tematów każdy znajdzie coś dla siebie – dorastanie, rówieśnicy, przedszkole, szkoła, studia, wychowanie, życie w rodzinie, partnerstwo, przyjaźń, interesy, emocje, pragnienia…
  • wątki o seksualności są podane w sposób dojrzały i nie stanowią połowy treści humorystycznej.

Podsumowując – ten serial jest po pierwsze obłędnie śmieszny, po drugie opowiada o codziennym życiu w dużej, patchworkowej rodzinie z przedmieść Los Angeles, a po trzecie jest przy tym mądry, dojrzały i skłaniający do myślenia. W tej kolejności.

Nie dziękujcie (a jeśli już to mojej niezawodnej dziewczynie, która mi go poleciła) :).

Aktualizacja z dnia 2020-08-13

Jako ciekawostka – moje 3 notatki po obejrzeniu kolejnych sezonów (zacząłem notować co ciekawsze momenty z życia pochłaniacza popkultury w specjalnym notatniku)

Sezon 1

Prawie każda scena zawiera jakiś dobry oneliner, wiele jest mądrych i pokazuje „jak żyć” w zabawny sposób. Rodzina, związki, religia, obyczaje, seksualność, relacje, społeczeństwo – tak nudne tematy są tu podane w lekki, zabawny sposób. Nie jest to przy okazji płytkie a ilość pomysłów robi wrażenie. Nie dla ludzi nie trawiących LGBT (nie ma nachalnej promocji / epatowania , ale wśród bohaterów jest para gejowska adoptująca dziecko więc kogoś może to urazić. Z drugiej strony wśród bohaterów są też osoby nieakceptujące tego związku więc …

Sezon 2

Drugi sezon tylko mnie utwierdził w uwielbieniu do tego serialu. Kiedyś wracając z pracy myślałem o piwku w lodówce, teraz uśmiecham się na myśl o 2 odcinkach Modern Family :). Ten serial to czyste złoto, czemu jeszcze go nie oglądacie?!

Sezon 3

Trzeci sezon łyknąłem jak alkoholik flaszkę po miesiącu przerwy od picia… smakował wybornie 🙂

POLECANKI – filmy, seriale, gry, muzyka, książki, planszówki

Comments

comments

Udostępnij ten wpis FacebooklinkedinmailFacebooklinkedinmail
Obserwuj blog FacebooklinkedinrssmailFacebooklinkedinrssmail