Nie ma to jak dobry początek
Bardzo szanuję takie opcje przy rejestracji. Jednak skoro już taką dajecie to po co się denerwować kiedy ktoś ją wybiera? 🙂

Często wrzucam na blog odnośniki pisząc przy nich, że są to linki partnerskie, afiliacyjne lub, że zawierają kod referencyjny. W sieci często spotyka się określenie „reflink”. W tym wpisie dowiesz się co to właściwie jest.
To odnośnik (hiperłącze, link) zawierający dodatkowo specjalny kod partnera, przykładowo taki (dla usługi mikr.us):
Fragment „r=e6a6d054” pozwala powiązać osobę polecającą (w tym wypadku mnie), z ewentualnym zakupem usług na stronie, do której link prowadzi.
Aby wygenerować taki link najczęściej trzeba najpierw zarejestrować się w odpowiednim programie partnerskim danej usługi. Następnie wygenerować link partnerski i promować go dowolnymi sposobami.
Jeśli po kliknięciu w taki link zakupisz coś to otrzymam prawdopodobnie jakieś benefity (np. pieniądze, rabaty, darmowe miesiące świadczenia usług, punkty klubowe itd). Ty również często w takich wypadkach otrzymujesz jakiś gratis – czasem jest to rabat, czasem dodatkowy miesiąc subskrypcji, czasem jakieś kredyty.
Jeśli polecam cokolwiek za pomocą linków afiliacyjnych na tym blogu to moją pierwsza motywacją jest zwrócenie Twojej uwagi na coś wartościowego. Nie chodzi o zarobki, bo te są naprawdę śladowe. Dochody z takich linków nie są moim źródłem utrzymania, ale raczej miłym dodatkiem. Czasem pozwalają mi np. przedłużyć hosting czy zakupić jakieś inne usługi wykorzystywane w codziennej pracy.
Czemu tak? Mój blog to przedsięwzięcie niekomercyjne, prowadzone i finansowane od 2001 roku z prywatnych funduszy i czasu. Dlatego też wplatam tego typu linki w treść wpisów, łącząc pożyteczne (polecam tylko sprawdzone przez siebie i wartościowe usługi) z przyjemnym (raz na kilka miesięcy ktoś w coś kliknie i mam z tego kilka złotych).
Ostatnie 2 lekcje kursu Retool już w trakcie eksportu do dalszej obróbki u mojego tajnego współpracownika (ciekawe czy zgadniecie kto nim jest?). Kurs nagrałem w rekordowym czasie a mniej więcej za miesiąc będzie do kupienia w każdej Żabce, Dino i kioskach Ruchu tuż obok Ciebie. O ile masz tam w telefonie zasięg i Internet bo tak naprawdę kupisz go tylko na strefakursów.pl.
Pewnie wkrótce nieco więcej o Retool, ale to już bliżej premiery materiału. Trzymajcie kciuki!
PS. mój domowy pecet – po miesiącach ciężkiej pracy w pocie CPU, po nocach z Autoeditorem, CapCutem i OBS Studio – zasłużył na upgrade, nie sądzicie?
Czytaj Więcej „Ostatni eksport video hrabiego Barry Kenta, ujęcie drugie!”
W te wakacje odwiedziliśmy muzeum Dzierżoniowa. Na odwiedzających czekają tam dwa pokoje poświęcone Diorze, legendzie polskiej elektroniki. Ponieważ Dzierżoniów to rzut beretem ode mnie, a jeszcze bliżej miejsca gdzie spędzaliśmy urlop, to nie mogłem odmówić sobie tej wizyty.
Myślę, że dla wielu (starszych) czytelników może to być bardzo sentymentalna podróż w czasie, więc wrzucam parę fotek na zachętę.
Oprowadzająca nas sympatyczna i zaangażowana pani przewodnik dodała od siebie sporo ciekawostek, warto zatem pojechać i sprawdzić na własne oczy i uszy. Można nawet kupić sobie komiks z historią zakładu czy magnes na lodówkę i brelok do kluczy w kształcie kultowego radioodbiornika.
Przyznać się – kto miał w domu takie cudeńka?
Uwaga! Wpis zawiera treści Cthulhu i powinien być traktowany śmiertelnie poważnie.
W aplikacji infopiguła (polecam!) zobaczyłem ostatnio taki news:

Nie mogłem się powstrzymać. Za pomocą opisywanego tu wcześniej LovArt.ai przygotowałem zestaw plakatów dla fikcyjnej elektrowni atomowej z lat 50.
Czytaj Więcej „Meduzy, Atom i Cthulhu – co może pójść nie tak?”
Jeśli używasz CapCut w wersji desktop od dłuższego czasu to sprawdź sobie folder z jego poprzednimi wersjami (%userprofile%\AppData\Local\CapCut). Może okazać się, że odzyskasz kilka(naście/dziesiąt) gigabajtów wolnego miejsca na dysku :).

Ja trafiłem na ten problem dość przypadkowo, przeglądając raport z AllDup, który polecam jeśli tak jak ja masz na dysku foldery w stylu D:\StaryKomp\DyskC\palik\Pulpit\LaptopDell\DyskD\PecetMamy\D.

Jeśli robicie strony w WordPress i szukacie czegoś co rozszerzy Gutenberga o gotowe układy i bloki premium (oraz w pełni zintegrowany z FSE i popularnymi wtyczkami design system) to zainteresuje Was ta oferta Stackable na AppSumo.
Wpis zawiera linki partnerskie wspierające mój blog. Zanim kupisz coś na AppSumo warto przeczytać ten poradnik.
Stackable – dostępny ponownie na AppSumo w wersji dożywotniej (LTD) – to nie tylko dodatkowe bloki i układy do Gutenberga. To dojrzały design system, zgodny z Full Site Editing, theme.json i wieloma popularnymi wtyczkami. Częste aktualizacje są wydawane od wielu lat (pierwsze wersje są z 2018) a użytkownicy wysoko oceniają darmową wersję wtyczki w oficjalnym katalogu wtyczek WordPress.
Czytaj Więcej „Dodatkowe bloki do Gutenberga – Stackable (Okazja z AppSumo)”