Jeśli od kilku lat używasz SSD myśląc, że twój dysk „chodzi jak przecinak”, to możliwe, że jesteś w dużym błędzie. Ja byłem. Nie śledzę już nowinek sprzętowych tak pilnie jak kiedyś i jakoś przespałem moment kiedy SSD stało się przestarzałe.

Jak do tego doszło, nie wiem.

A właściwie to wiem i opowiem. Kilka lat temu kupiłem sobie peceta, z dyskiem SSD oczywiście. Ostatnio jednak coraz częściej wpadał w kilkuminutowe „rzeźbienie dyskiem” na 100%. Trzeba było grzecznie odczekać kilka(naście) minut zanim dało się pracować.

Nie wiązałem tego problemu z dyskiem, no bo przecież to SSD więc uznałem, że cóż, taka to już uroda Windowsa.

Na pomysł przetestowania szybkości tego SSD wpadłem trochę przypadkiem. Podczas kupna nowego laptopa wyczytałem, że jest w nim dysk NVME. Pomyślałem, że w sumie to ktoś kiedyś mi wspominał, że dyski NVME potrafią być „o wiele szybsze”. Wtedy tę sugestię zignorowałem.

Pomyślałem, że może warto sprawdzić „o ile szybsze” i w ruch poszedł CristalDiskMark. Wyniki były lekko szokujące (po lewej mój PC, po prawej nowy laptop):

Zacząłem testować i porównywać wszystko co miałem pod ręką a następnie szybko poszukałem możliwości rozbudowy mojego peceta o dysk NVME. Okazało się że jest taka możliwość ale tylko jeśli zakupię kartę PCie a na niej zamontuję dysk M2. Zamówiłem co trzeba z Allegro…

…i zabrałem się za montaż. Tu wyszło kolejne zaskoczenie. Musiałem pozbyć się karty graficznej która zajmowała slot PCIe 3.0 x4. To znowu wywołało konieczność:

  • przyznania się, że i tak już nie mam czasu na Counter Strike, do którego właściwie kupiłem kiedyś ten komputer (w międzyczasie założyłem JDG i mój czas wolny spadł do wartości ujemnych)
  • zmiany w kabelkach oraz przewieszenia monitorów jakie mam w biurze.

No, ale czego się nie robi, żeby nie zajmować się prawdziwą robotą :).

Przyszła pora na sklonowanie dysku – starego na nowy. Tu postanowiłem sprawdzić, czy da się to zrobić bez wychodzenia z Windows i – o dziwo – udało się! Zamiast Clonezilla (która już gotowa czekała na swój występ) użyłem narzędzia HD Clone X.5 Free.

Trwało to co prawda kilka godzin, ale zadziałało! Po zmianach w kolejności startowania dysków w BIOS – mam już systemowy dysk NVME i wiecie co? Może nie jest tak szybko jak w Lenovo, ale jednak kilka razy szybciej niż poprzedni dysk. Komfort codziennej pracy podniósł się diametralnie, Windows zyskał drugą młodość a ja mam na jakiś czas z głowy reinstalację :).

Po lewej – przed dyskową rewolucją, po prawej – po rewolucji.

Dla kogoś ten wpis będzie dowodem mojego dyletanctwa, ale wcale nie zamierzam się wypierać. Ani przepraszać za memowe suchary. Niczego więcej po mnie się nie spodziewajcie Ci, którzy doczytaliście aż do tego miejsca i planujecie śledzić ten blog.

Miłego dnia!

Podobało się?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Subskrybuj powiadomienia o nowych wpisach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *