Gif1 Tv C9389

N.E.R.D (Forever Entertainment wydało „moją” grę!)

(Zastrzeżenie „moją” czyli taką, przy której pracowałem i włożyłem kawał serducha – ale oczywiście z kilkuosobowym zespołem!)

Właśnie wyszedł N.E.R.D, czyli najważniejszą grą w moim życiu, o której bardzo chciałem Wam opowiedzieć przez ostatnie kilka lat.

Ale jak to „najważniejsza”? Nie, nie jest to „najlepsza gra ever” jaka wyszła. I nawet nie chodzi o to, że to passion project trzech znajomych z technikum, którzy spotkali się po 25 latach i postanowili zrobić razem grę (co za klisza!). Takie rzeczy zdarzają się co i rusz.

Chodzi o to, że to „najważniejsza dla mnie gra”, bo byłem jednym z tych trzech znajomych. Jak dziecko, dałem się namówić na „napisanie scenariusza” nie wiedząc, w co się pakuję. Produkcja trwała (z przerwami) 4 lata, podczas których bardzo kusiło mnie, aby pochwalić się postępami, ale zwyczajnie nie mogłem.

Mogłem za to grać w kolejne coraz mniej zabugowane wersje i cieszyć się jak dziecko na myśl, że moje pomysły przeobrażają się w coś namacalnego.

O, matko, gdzie w nocy był twój syn?

Gra jest w pełni filmowym (fmv) escape roomem zawierającym

  • kilka naprawdę wrednych zagadek
  • kilkanaście mniej wrednych 🙂
  • system ekwipunku i wspomnień (wiedzy)
  • dwoje profesjonalnych aktorów i kilkanaście filmowych scen z nimi,
  • bardzo klimatyczną lokację (za której zbudowanie należą się brawa dla Roberta)
  • masę fajnych ujęć ocierających się o klimat grozy, thrillera, a czasem nawet gore
  • kilka lekko krindżowych efektów specjalnych 🙂
  • kilka assetów zrobionych z pomocą AI (budżet wymusił pewne ustępstwa – uważam jednak, że naprawdę akceptowalne),
  • kilka elementów zręcznościowych (które można wyłączyć w opcjach),
  • presja czasu (którą również można wyłączyć),
  • wersja angielska (napisy – dzięki Żono za pomoc!),
  • pełny polski dubbing,
  • układanie literek na planszy 🙂

Trudno mi powiedzieć, jaki dokładnie ta gra ma klimat, więc najprościej będzie, jeśli obejrzycie sobie trailer.

Coś ty synku zrobił co?

A co właściwie przy tej grze zrobiłem?

  • Napisałem – wspierany przez Żonę i Córki – scenariusz ,
  • wymyśliłem wszystkie zagadki
  • … i myślałem że to finisz mojej pracy

Wydaje się proste? Jeśli macie takie przeświadczenie – porzućcie je natychmiast. Rozwinę to w jakimś wpisie, ale pisanie scenariusza do gry (szczególnie bez realnego doświadczenia) to był dla mnie wielomiesięczny wysiłek, który trudno z czymś porównać. Na szczęście lubię pisać a mój umysł pracuje tym szybciej i klarowniej im bliżej jest deadline.

Gif2 97af5

Kiedy oddałem scenariusz i tłumaczenia myślałem, że to koniec roboty. Tak naprawdę przez następne dwa lata projekt wracał jak bumerang i walił mnie znienacka w czoło w najmniej oczekiwanych momentach.

Czekało mnie jeszcze:

  • dziesiątki godzin grania w kolejne wersje demo, wyłapywania i zgłaszania błędów,
  • przerabianie w locie scenariusza i zagadek, aby zmieścić się w budżecie (programiści niektóre mechaniki opisane scenriuszu skwitowali pobłażliwym uśmieszkiem oznaczającym „chyba cię pogięło”),
  • Tworzenie lub przerabianie naprędce grafik których zapomnieliśmy zlecić lub okazały się nie pasować do danego momentu w grze,
  • Poprawianie dziesiątek plików z napisami, bo mamy XXI wiek i formaty napisów nadal nie są wystandaryzowane 😉

Przy czym muszę uczciwie przyznać, że część tej roboty była efektem mojej własnej nieporadności przy konstruowaniu scenariusza. Pewne rzeczy na papierze wydawały się super, ale po wrzuceniu ich do gry zupełnie nie działały i trzeba było szukać jakiegoś rozwiązania. Zdarzyło się też kilka błędów logicznych albo literówek. Ale wszystko to udało się mi jakoś poprawić.

Podziękowania

Skoro już przy robocie jesteśmy, to chciałem z tego miejsca bardzo podziękować całemu zespołowi, z którym przez te lata pracowaliśmy. W szczególności:

  • Żonie i Córkom, które uczestniczyły w długich dyskusjach o tym jakie wątki i zagadki można by w takiej grze umieścić, dzięki czemu znalazły się w creditsach jako Panie Scenażystki
  • Robertowi, za pomysł, zaufanie, ośli upór i tytaniczną praca nad video, bez których tej gry by po prostu nie było,
  • Siwemu, którego życie zmusiło do opuszczenia statku pod tytułem NERD, ale który wspierał nas moralnie :),
  • Zespołowi programistów i testerów z Forever Entertainment, który pokazali nam jak profesjonalnie można pracować 🙂
  • grafikom i muzykom, którzy zrobili kawał fajnej roboty.

Finisz…?

Podsumowując, produkcja gry nie romantyczna. To orka na ugorze i harówka, przed którą ostrzegałem Roberta od samego początku – na dowód screen z WhatsApp z marca z 2022 roku:

Image

Jednocześnie wydanie gry, przy której się pracowało i zostawił krew, pot i łzy daje cholernie dużo satysfakcji. Jeśli grając w tę produkcję poczujecie przynajmniej jedną dziesiątą tego, co czułem widząc datę premiery, to będzie mój (i zespołu) sukces.

Powodzenia!

Gif1 Tv C9389

Linki:

Nie przegap nowych wpisów

Zapisz się na powiadomienia. Otrzymasz 1 mail w miesiącu.

klikając "Zapisz mnie" potwierdzasz zapoznanie się z polityką prywatności tego bloga. Po zapisaniu się możesz zmienić obserwowane kategorie.

Nie przegap nowych wpisów

Zapisz się na powiadomienia. Otrzymasz 1 mail w miesiącu.

klikając "Zapisz mnie" potwierdzasz zapoznanie się z polityką prywatności tego bloga. Po zapisaniu się możesz zmienić obserwowane kategorie.

Podobne wpisy

  • Flight of the Conchords

    Trafiłem na tę produkcję całkowicie przypadkowo i nie znałem jej fenomenu. Mamy tu absurdalny, surrealistyczny humor, fajtłapowate (ale kochane) postaci, bardzo niepolityczne wtręty, a do tego cały serial to po części… musical. W każdym odcinku usłyszymy dwie bądź trzy piosenki – wplecione gładko w daną scenę i nawiązujące do aktualnej fabuły.

    Jeśli powyższe Was nie zraziło to może nadajecie się na wiernych fanów tego kultowego (w niektórych kręgach) serialu.

    Czytaj Więcej „Flight of the Conchords”
  • Grupowa top-lista koncertów i odkrywanie zespołów w aplikacji FestPlanner

    W skrócie

    To apka, w której możesz przeglądać lineup, odsłuchiwać fragmenty piosenek i głosować na kapele, których nie chcesz przegapić na festiwalu. Zaprosisz też do głosowania osoby, z którymi jedziesz. Na koniec sprawdzisz grupowy ranking i zobaczysz kto na jakie występy głosował.

    Na ten moment apka jest w wersji beta i ma „wgrane” jedno wydarzenie – Rock For People 2026.

    Dlaczego Rock For People?

    Bo to świetny festiwal niedaleko mnie, na który mamy bilety :). Ale spokojnie, niedługo dodam kolejne (masz jakieś propozycje – pisz do mnie).

    Po co mi taka apka?

    Wyjazd na festiwal muzyczny to u nas niemal święto. Obserwujemy najnowsze doniesienia, a od momentu ogłoszenia listy wykonawców przesłuchujemy wszystkie nieznane (nam) kapele i notujemy które występy koniecznie musimy zobaczyć.

    I ten proces (przesłuchiwania i oceniania najlepszych kapel) postanowiłem zmienić w apkę. Stworzyć coś, co ułatwi nam:

    • odkrywanie nowych wykonawców (wbudowany player Spotify, bio)
    • zbudowania rankingu koncertów, od tych, które wszyscy chcą zobaczyć, do takich, które możemy odpuścić (każda osoba głosuje indywidualnie na występy a na koniec wszyscy widzą ranking i głosy)

    W tydzień wytężonej pracy powstał FestPlanner.

    Jak skorzystać (z wersji beta)?

    • wejdź na https://fest.elimu.pl
    • opcjonalnie zainstaluj apkę na telefonie (opcja dodaj do ekranu domowego czy jakoś tak)
    • zaloguj się swoim mailem
    • wejdź na wydarzenie Rock For People 2026 (póki co jest tylko to jedno, ale jeśli chcecie więcej to dodam – piszcie na kontakt)
    • utwórz swój Wyjazd
    • zaproś znajomych (dostaną maila z instrukcjami)
    • głosujcie 🙂
    • zgłaszajcie błędy i pomysły (apka jest w fazie beta)

    Jak ją budowałem?

    W zasadzie to Antigravity + Gemini 3 Pro (High) wykonał 95% roboty, dla mnie zostało konfigurowanie środowiska i wymyślanie funkcji plus kilka zadań pobocznych. Użyte technologie/usługi (wszystko na darmowych planach)

    • React+Tailwind+Vite+…
    • Supabase – tu leżą dane i użytkownicy
    • Neltify + Git – tędy się wdrażają nowe wersje
    • Resend – tędy wysyłane są maile
    • RapidAPI – a konkretnie to do Spotify
    • trochę scrapowania i generowania json przez Gemini 3 Pro (świetny model!)

    Z ciekawych opcji (niektóre są dostępne tylko dla admina) to:

    • zarzadzanie wydarzeniami, scenami, oznaczanie headlinerów, wskazywanie dat, godzin
    • Masowy import artystów i występów
    • tworzenie wyjazdów i zapraszanie do nich
    • głosowanie na występy
    • ranking grupowy (możliwy do wyłączenia na czas głosowania)
    • pobieranie danych o artystach (zdjęcia, bio) przez API Spotify
    • 3 wersje językowe
    • PWA (apkę można wyciągnąc na pulpit jako ikonkę)
    • Wbudowany player Spotify

    Co w niej dodać?

    Czekam na Twoje pomysły w dziale napisz do mnie lub na moich profilach społecznościowych. Zgłoś mi:

    • nowe funkcje jakich potrzebujesz
    • nowe festiwale i wydarzenia
    • pomysły na monetyzację
    • propozycje korupcyjne i współprace

    Chcesz nauczyć się budować takie aplikacje?

    Napisz do mnie – jeśli zbierze się grupa chętnych chętnie zorganizuję jakiś webinar i podzielę się wiedzą.

    Bezpiecznych koncertów!

    Na koniec kilka ekranów z apki:

  • Wczoraj obejrzę Tennet. A może obejrzałem go jutro?

    Kolejna pozycja z kupki wstydu skreślona.

    Przyznam bez bicia, że po seansie nadal nie do końca wiem co tam się właściwie wydarzy(ło). Mimo to patrzyłem w ekran jak zahipnotyzowany. Chritopher Nolan nakręcił film przypominający trochę Incepcję zmieszaną z Memento i Powrotem do przyszłości, przyprawioną Mission: Impossible i kto wie czym jeszcze.

    Polecam jako widowisko, chociaż nie do końca jestem w stanie ocenić, czy to co dzieje się w tym filmie ma jakikolwiek sens. W wielu momentach miałem w głowie czerwone flagi i mój bullshit radar głośno pikał, ale i tak bawiłem się całkiem nieźle.

    Co było to było, nie ma co drążyć, jest na Netflixie więc jeśli macie to na kupce wstydu to jest dobra okazja odrobić i włączyć sobie ten film jak najszybciej. Choćby wczoraj.

  • Pięć książek, które przeczytałem w 2024 i szczególnie polecam

    Czyli kilka zdań o: Królu, Dopaminie, Korei Północnej i transhumanizmie. Miało być pięć, ale o Mężczyźnach w pułapce gniewu i samotności już wcześniej pisałem. Reszta książek jakie pochłonąłem w 2024 jest na moim profilu Goodreads.

    Król, Szczepan Twardoch

    Książkę tak naprawdę przesłuchałem w trakcie jazd i spacerów, ale mam nadzieję, że wybaczycie mi to małe oszustwo. Tak jak wybaczycie autorowi, że nie można się od tego cholerstwa oderwać. O ile przebrniecie przez początek, bo książka nie jest wcale ani lekka ani przyjemna i ja za pierwszym razem się od niej odbiłem. Swój błąd zrozumiałem, kajam się i przepraszam.

    Jeśli ciekawi was jak mogło wyglądać życie polityczno-przestępcze (te kategorie zawsze się mi mylą) w międzywojennej Warszawie to warto sprawdzić tę pozycję. Audiobook jest świetnie przeczytany a jeszcze wchodzi na ekrany serial na podstawie tej książki i już ostrzę sobie na niego zęby.

    We Are Legion (We Are Bob), Dennis E. Taylor

    Książka przypominająca mi trochę Accelerando, Marsjanina albo stare dobre dzieła Lema czy Asimova i Heinleina. Jest transhumanizm, polityka, podróże międzyukładowe. Jest humor i nawiązania do popkultury – od Simpsonów, przez Douglasa Adamsa po Monty Pythona. Znajdziemy tu również klonowanie umysłu i pseudonaukowy (a może nie pseudo – trudno mi ocenić) bełkot, który bardzo lubię. Czyta się właściwie samo (w sensie szybko), podobnie jak serię o Mordbocie, którego też bardzo polecałem w 2023.

    Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej, Barbara Demick

    To już się nie czyta samo. Tu mamy drogę przez mękę – ale nie dlatego, że reportaż jest źle napisany a dlatego, że nóż się otwiera w kieszeni w częstotliwością 15 razy na rozdział. Trudno uwierzyć w opisywane tam sytuacje. Jeśli chcecie kiedyś zostać dyktatorem i poznać skuteczne metody – poradnik jak znalazł. Jeśli macie problem z czytaniem o ludzkim cierpieniu, nieludzkim traktowaniu – odpuście sobie. Poziom moich emocji przypominał mi ten z okresu czytania książki o Tonym Obedzie, którą gdzieś chyba polecałem.

    Mózg chce więcej. Dopamina. Naturalny dopalacz, Daniel Z. Lieberman

    Ta książka bywa lekko nudnawa, ale tezy jakie stawia (dodając do tego wyniki badań naukowych) są co najmniej bardzo ciekawe. W skrócie – od tego jak skutecznie twój mózg potrafi wychwytywać tytułową dopaminę kształtują się nie tylko twoje poglądy polityczne ale też kreatywność, zdolność do osiągania celów, skuteczność planowania i wiele innych nieoczywistych cech. Wiele z tych cech zdawałaby się zależeć raczej od wychowania lub wzorców otoczenia, ale okazuje się, że niekoniecznie ma to największy wpływ. To czy popierasz PiS, Konfederację czy Lewicę może być efektem jednej małej cząsteczki, która steruje znacznymi obszarami naszego życia. Warto wiedzieć jakie to obszary i zdawać sobie sprawę z tych mechanizmów.

    A co Tobie udało się przeczytać w 2024? Pochwal się w komentarzu!

    Co jeszcze czytałem w 2024?

    Poniżej lista okładek z mojego profilu na Goodreads.

  • W co się bawić pod koniec 2019?

    Czyli polecanki filmowo-serialowo-książkowe (i nie tylko)

    Od startu bloga nazbierało się już trochę wpisów, zatem małe podsumowanie na koniec roku. Jeśli choć jedna z propozycji umili Wam święta i te kilka wolnych dni – napiszcie w komentarzu.

    Ostrzeżenie – większość z tych rzeczy nie jest nowościami ale kto ma czas oglądać, grać, czytać i nadążać za tym wszystkim? Ja nie, zatem jest szansa, że Ty również nie. Mam zatem nadzieję, że nawet serial czy gra sprzed kilku(nastu) lat może dla kogoś być odkryciem :). Jeśli nie, zawsze pozostaje nieśmiertelny Kevin sam w domu.

    Jeśli moje propozycje przypadną ci do gustu i chcesz w przyszłości dostawać powiadomienia o nowych wpisach – polub ten blog na FB lub obserwuj w inny ulubiony dla siebie sposób, np. newsletter czy RSS.

    Czytaj Więcej „W co się bawić pod koniec 2019?”
  • Kilka muzycznych inspiracji na dobranoc

    Nie samą pracą człowiek żyje. Ja przykładowo dużo wolnego czasu inwestuję w poznawanie nowych dźwięków. Zdarza mi się w ten sposób trafiać na fajne teledyski (nie)znanych mi wcześniej grup i wykonawców. Poniżej moje top-ileśtam rzeczy, które ostatnio ujęły mnie dźwiękami i obrazem. Słodkich snów. Ja wracam do pracy :).

    I HATE WHEN GIRLS DIE

    Na początek klimacik Twin Peaks

    Ecca Vandal – Bleed But Never Die

    buja to mnie strasznie

    Lambrini Girls – Company Culture

    Poczuj się jak w pracy

    Morphine – Super Sex

    Po co grać na jednym saksofonie jak można grać na dwóch równocześnie i brzmieć dwa razy lepiej?! Do tego niezapomniany dwustrunowy bas Marka Sandmana i mamy zespół idealny.

    House of Protection – It’s Supposed to Hurt

    miodek w ucho

    Bob Vylan – Northern Line

    już niedługo zobaczę tego misia na koncercie w Pradze więc przypominam, że istnieje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *