krzysztof palikowski

jak ryba w webie

menu_glowne

  • o autorze
    • Publikacje
  • Kontakt
  • Galerie
    • Zdjęcia Emilki
  • Rekomendacje
    • Film
    • Muzyka

Witaj na mojej prywatnej stronie. Większość tutejszych wpisów ma formę osobistego pamiętnika. Prowadzę jeszcze kilka stron, na które zapraszam. Na Webware piszę o aplikacjach internetowych, na Elimu publikuję pokazy video dotyczące budowania stron www. Stronami i/lub serwerami Basoofka oraz Shadowrun Polska zajmuję się jako administrator. Sporo też piszę na innych stronach - spis publikacji. Więcej o mnie tutaj.

rekomendacje, muzyka

Them Crooked Vultures - łup w łeb

Wpisał palikowski 6 February 2010 - 12:31am
  • muzyka
  • rekomendacje
tcvcover.png

TCV i ich debiut zagościli w moim samochodowym radiosidiplejerze jakieś 2 miesiące temu. Płyta, słuchana na zmianę z elasticą, arctic monkeys i foo fighters, poleciała w drodze z pracy i do pracy jakieś 30 razy a może i więcej. Zakochałem się w niej jakoś tak po dziesiątym przesłuchaniu, ale miłość to niełatwa.

Nie jest to materiał na hit do eski. Nie puszczę tego żonie na romantycznej kolacji. Czasem nawet mam tej płyty dość, może za często jej słucham, a nie zawsze potrzebuję takich właśnie dźwięków - niełatwych w odbiorze. Jednak kiedy leci coś innego, często nie wytrzymuję braku Vulturesów i klikam next, next, next, aż popłyną nuty pierwszego numeru...

No One Loves Me & Neither Do I (tu legalnie można posłuchać) odkręcony na głośność do granicy bólu najzwyczajniej w świecie wbija mnie w fotel, wgniata w ucho swoje dźwięki, rozwałkowuje mózg i zostawia z niego sieczkę. Na dzisiejsze (niskie) standardy prezentowane przez większość kapel to powinny być ze 2 albo 3 kawałki, ale te różne pod względem rytmu, brzmienia, ekspresji i dramatyzmu etapy tej piosenki, tak mistrzowsko połączone w jeden numer świadczą o klasie zespołu. Po tych 5 minutach jestem już spacyfikowany i kolejne wciągam jak narkoman - ścieżka za ścieżką. Co prawda żaden numer nie powoduje już takiej euforii jak pierwszy (potrafię przy nim nieźle odlecieć), ale trzymają poziom naprawdę nieprzeciętny.

Jeśli chodzi o poziom - trudno żeby było inaczej. Zespół tworzą trzej giganci ciężkiego rocka - basista Led Zeppelin, pałkarz Nirvany, wokalista i gitarzysta Queens of the Stone Age - wystarczy? Panowie pasują do siebie doskonale i tworzą równie smakowite dźwięki - mieszankę starego i nowego grania, bez oglądania się na młodych, bez kłaniania się w pas starym, robią swoją muzykę.

Mówiąc krótko - jest pierdolnięcie.

Czuć tu jakąś szczerość, radość grania, pomysł na swoje brzmienie. Bardzo to miłe w zalewie identycznych kapel produkowanych masowo na potrzeby MTV2 czy innego koncernu. Słychać więc gęste gitary, histeryczny wokal, genialnie masywną sekcję rytmiczną. Kawałki są oryginalne ale znajdziemy tu brzmienia czy nawiązania do klasyki gatunku - na przykład jeden numer jest zaśpiewany niemal całkowicie w stylu The Cream.

Podsumowując - płyta trochę z innego czasu, niedzisiejsza, ale jednocześnie pokazująca, że ciężkie rockowe granie nadal może czymś zaskoczyć, dać ogromna frajdę słuchaczom i twórcom. Oby nie skończyło się na jednorazowym wystrzale - czekam na kolejne dowody ich talentu.

  • palikowski's blog
  • Wypowiedz się
  • Czytaj dalej

Elastica - miłe zaskoczenie po latach

Wpisał palikowski 29 January 2010 - 4:04pm
  • muzyka
  • rekomendacje
Poprzedni | Obraz: 1 z 2 | Następny
elastica-frontal.jpg

Lepszy rydz niż nic jak to mawiają, więc dziś notka o tym czego (między innymi) ostatnio słucham jadąc do pracy. Jak się domyślacie po tytule - będzie o kapeli Elastica.

Czasem warto odświeżyć sobie pamięć. Sentyment do dosłownie jednej piosenki, którą kojarzę sprzed lat, skłonił mnie do zapoznania się z twórczością kapeli. Okazało się że nagrali raptem 2 płyty (Elastica, wydane w 1995, oraz Menace, wydane w 2000), po czym malowniczo się rozpadli.

Obie płytki słucham już któryś raz i nie nudzą się wcale tak szybko jak na britpop przystało. Co więcej, wydawnictwo Elastica - Radio One Sessions, z 2003 roku, które również sobie zapuszczam, zawiera kilka nie wydanych nigdzie wcześniej numerów, a dodatkowo (z uwagi na inny skład oraz nagranie na żywo) brzmi o wiele ciekawiej niż studyjne płyty.

Dla mnie Elastica to przykład miłego odkrycia, że kapela, którą lat temu naście znałem z jednego kawałka (po prostu nie do zapomnienia jest ten jęk w numerze Line Up) nagrała całkiem sporo hiciorów, które do dziś cieszą melodią, pomysłem, surowym brzmieniem, lekkim punkowo-britpopowym klimatem.

Jeśli miałbym porównywać do czegoś co znam to powiedziałbym że trochę w tym Blur (w końcu gitarzystka i liderka Justine Frischmann była jakiś czas w związku z liderem Blur, niejakim Albarnem), trochę The Clash, No Means No, Fugazi, Nirvany, trochę słyszę takiego grania w dzisiejszych nagraniach CSS, Yeay Yeah Yeahs, Cool Kids of Death, podobnie swego czasu grała Republica i pewnie masa innych kapel (Elastica była zresztą oskarżana o podkradanie melodii innym kapelom, ale co tam :) ).

Siłą Elastiki jest moim zdaniem to, że kawałki nie są podobne do siebie, prawie zawsze zawierają jakiś fajny riff, zagrywkę, melodię, czy złamany rytm. Większość ma w sobie lekkość i pomysł - czasem jest to chórek, innym razem prawie dyskotekowy rytm, jednak podany w cięższym sosie, ale zdarzają się także ścieżki nieco rockowo-transowe, toczące się powoli jak walec drogowy, a nawet jakieś próby balladowe. Co najlepsze każdy kawałek spokojnie mógłby być hitem radiowym, a jednocześnie miłośnicy autentycznej i szczerej muzyki powinni być jak najbardziej zaspokojeni.

Brzmienie instrumentów jest surowe i w większości są to mocno (ale nie przesadnie) przesterowane gitary, podlane drobnymi elektronicznymi przeszkadzajkami. Sekcja gra fajne rytmy a bas często słychać jako że gra na granicy przesterowania - często też słychać charakterystyczny (mniamm) dźwięk palców jadących po strunach basówki czy gitary.

Bardzo też podoba mi się głos wokalistki - taki nieco znudzony, czasem nostalgiczny, niespieszny, a czasem trochę krzykliwy i histeryczny. Przypomina trochę wokal Courtney Love z kapeli Hole albo wokal z CSS.

Polecam zatem wszystkim, szczególnie tę radiową kompilację z 2003 roku, gdzie zespół słychać na żywca i czuć w tych nagraniach 'to coś'.

  • palikowski's blog
  • Wypowiedz się
  • Czytaj dalej

Ratunku, nowy Hey!

Wpisał palikowski 2 November 2009 - 7:02pm
  • muzyka
  • rekomendacje
hey_uwaga_ratunku.jpg

Po przeczytaniu wywiadu z Kasią Nosowską ucieszyłem się - nowy Hey zapowiadał się smakowicie. Płytka wylądowała szybko w samochodowym odtwarzaczu i towarzyszyła mi przez ostatnie kilkanaście dni. Co przygotowała dla nas ekipa ze Szczecina?

Tak naprawdę po tym jak 15 razy przesłuchałem ten album nadal mam mieszane uczucia. Grubą kreską odcięli się od czasów gitarowego, rockowego grania z jakiego są znani. Nowy materiał będzie kompletnym zaskoczeniem dla kogoś kto kupi ten album nie czytając wcześniej żadnych recenzji czy zapowiedzi. Chyba że kupował albumy Kasi - wtedy poczuje się jak w domu. To właśnie uznaję za minus - płyta mogłaby spokojnie być wydana jako kolejna solowa płyta, ponieważ brzmi bardzo podobnie do UniSexBlues. Trudno powiedzieć skąd taki krok, jednak dla mnie jest to zmiana na gorsze - wolałem mieć wybór między brudnym i ostrym Heyem a elektroniczną i mniej rockową Nosowską.

Sam album, pomijając powyższe zarzuty, jest nierówny. Teraz puszczam go dla pierwszego, moim zdaniem genialnego numeru - Vanitas. Wyróżnia się na tle reszty płyty - z jakiegoś powodu wywołuje u mnie ciarki :) i generuje ogromny apetyt na więcej takich, przy okazji świetnie otwierając album.

Następne kawałki to już coraz to kolejne (drobne, ale zawsze) rozczarowania. Podobieństwo do UniSexBlues to jedno, ale zbyt wyraźne i dosłowne są dla mnie zapożyczenia z twórczości takich grup jak Radiohead, Air, Massive Attack. Brzmi to średnio przekonywająco i mało oryginalnie. Mistrzostwo świata to kawałek dziewiąty, w którym wokal (i co gorsza po części tekst) przypomina (o zgrozo!) dokonania Beaty Kozidrak.

  • palikowski's blog
  • Wypowiedz się
  • Czytaj dalej

Dziwki Picz - czyli Cansei de Ser Sexy

Wpisał palikowski 1 October 2009 - 9:02am
  • muzyka
  • rekomendacje
canseidesexy_foto.jpg

UWAGA DZIECI! Ta notka powstaje na zamówienie mazeera ( http://mazeer.blog.pl/ ), który nie może żyć bez połechtania go po art-cycu i possania jego art-dziurki.

Płyta którą tym razem mi sprezentował to coś co tygryski mojego pokroju (zdegustowane radiowoemtivivatelewizyjną sieczką) lubią najbardziej.

Na wstępie dowiadujemy się, że CSS (tak się w skrócie nazywa kapela) jest do bani. Hasło CSS Suck's kojarzy mi się z Primusem, który na swoich koncertach również zachęcał publikę do krzyczenia 'Primus Sucks!' i również był świetną kapelką. Ogólnie ostatnimi czasy epidemia emo spowodowała, że mało jest kapel mających dystans do siebie więc już na wstępie plus za to.

Z dalszych kawałków wynika, że Cansei de Ser Sexy (to pełna nazwa) to grupa lubiąca wypić, podupczyć i poimprezować, za co kolejne trzy plusy należą się jak nic. Kolejny za wyszydzanie w tekstach swojego własnego środowiska, szczególnie tego bardziej snobistycznego, co widać np w kawałku:

"I ain't no art-ist
I am an art-bitch
I sell my panties to the men i eat
I have no port-fo-lee-o
Cuz i only show
Where there's free al-co-hol
[...]
Lick lick lick my art-tit
Suck suck suck my art-hole"
(Art Bitch - http://www.tekstowo.pl/piosenka,cansei_de_ser_sexy,art_bitch.html)

Jeśli wziąć pod uwagę historię zespołu - podobno założonego na jednej z wielu imprez na których przyszły skład (pięć babek i facet) się bawił - jestem w stanie uwierzyć w te teksty, przynajmniej dopóki nie uderzy im sodówa do głowy. Płyta Cansei de Ser Sexy jest debiutem (najpierw wydana w Brazylii, skąd pochodzą, rok później reedycja w SubPop).

Co więcej, kolejne plusy za to, że autor(ka) tekstów deklaruje jakoby naprawdę kochał(a) muzykę, co próbuje udowodnić słowami:

  • palikowski's blog
  • 1 odpowiedź
  • Czytaj dalej

Plotka Głossi że...

Wpisał palikowski 10 August 2009 - 2:11pm
  • muzyka
  • rekomendacje
The Gossip - fotka z Wikipedia

...wielkim trio Gossip jest.

Mógłbym tu zakończyć, odesłać was na jakąś torrentownię lub do sklepu z muzyką, ale nie byłbym sobą, gdybym choć trochę nie poznęcał się nad klawiaturą.

Skarżyłem się kiedyś, że tak zwani znajomi zawalili sprawę nie uświadamiając mi istnienia polskiego rarytasu jakim jest Homosapiens. Tym razem w pełni się zrehabilitowali podrzucając mi do auta płytkę z zestawem pieśni kapeli Gossip. Chwała wam za to!

Jak widać na zdjęciu wokalistka zespołu nie jest drobniutkim wypierdkiem, kolejną sklonowaną britnej. To fest babsztyl, przy którym Anastasia (również niechuda wokalnie dziwucha) wygląda jak z dokumentu o anoreksji. Tęga baba, tęgi głos, momentami zalatujący Janis Joplin a miejscami brzmiący cichutko i cieplutko. Barwa wyjątkowo miodna, od szeptu po zdzieranie gardła jak na prawdziwą rockendrollową panienkę przystało.

Rockendrollową, bo muzyka Gossip to C-4 zaklęte w typowe power trio: perkusja, bas, gitara - w tej kolejności. Perkusista łomocze jak opętany w co popadnie, jednak przy okazji generuje naprawdę pierwszorzędną rytmikę - niby prymitywną ale czasem przełamaną czymś w rodzaju ataku padaczki. Bas gryzie nas w ucho przesterowanym i zardzewiałym metalicznym zębem. Często gra wpadający w ucho motyw przewodni albo pulsujący transowy groove. Razem do kupy wdziera się to do nieprzygotowanego mózgu słuchacza i zostawia trwały ślad. Gitara dodaje temu wszystkiemu punkowo-funkowe zacięcie znane z choćby RHCP.

Wszystko razem ciężko opisać, ale gdyby zmielić stare kasety z nagraniami faith no more, ratm, rhcp, sonic youth, dodać wióry z zeszredowanych CD zawierających nagrania queens of the stone age, yeah yeah yeahs, white stripes i dodać szczyptę nomeansno czy fugazi - myślę, że smakowałoby dość podobnie.

Kudosy i ukłony za polecenie kapelki w stronę Macieja (mazeera) - pozdrowienia dla niego i jego Prawej i Sprawiedliwej żony ;).

  • palikowski's blog
  • 1 odpowiedź
  • Czytaj dalej

Kobiety - Amnestia

Wpisał palikowski 3 December 2007 - 2:16pm
  • muzyka
  • rekomendacje
kobiety01300.jpg

Kobiety. Co za głupia nazwa dla zespołu, pomyślałem czytając recenzję Amnestii w Machinie. No ale sprawdzić wypada, szczególnie, że dotąd nie miałem okazji a nawet nie kojarzyłem co ta formacja grywa. Zapisałem sobie w notatniku nazwę płyty i zespołu nawet.

Jakie to szczęście że nie zapomniałem o tej notatce - jak to mam w zwyczaju! Teraz wiem, że Kobiety dołączą do ścisłej czołówki moich ulubionych kapel.

  • 1 odpowiedź
  • Czytaj dalej

Pogodno - Opherafolia

Wpisał palikowski 25 September 2007 - 1:57pm
  • muzyka
  • rekomendacje

Ostatnia płyta Pogodno nie od razu mnie przekonała. Na szczęście jedno słabsze miejsce i kilka solidnych średniaków nie przesłania reszty, powiedzmy to głośno, przecudnej.

Przecudna to dobre słowo określające muzykę Pogodno.

Zaczyna się dość zagadkowo i przestrzennie, niepokojąco. "Tafle szkła" świetnie wprowadzają nas w nastrój zadumy, skupienia, przykuwają uwagę słuchacza, który odkłada robótki ręczne, wyłącza telewizor, nintendo, komórkę, aby...

  • 10 odpowiedzi
  • Czytaj dalej

Homosapiens - Big Frank

Wpisał palikowski 22 March 2007 - 7:16am
  • muzyka
  • rekomendacje
homosapiens_bigfrank.jpg

p(obrazekp). !

No nie wiem do cholery dlaczego moi *tak zwani znajomi* mi homosapiensa nie polecili wcześniej! Pytam się czemu!? Nie gadam z wami!

Może sami nie znają? Trzeba coś z tym zrobić.

  • 5 odpowiedzi
  • Czytaj dalej

Iluzj0n czy dentysta?

Wpisał palikowski 22 January 2007 - 8:23am
  • muzyka
  • rekomendacje
ilu06_400.jpg

Piątek 19 stycznia zapisał się przynajmniej dwoma ważkimi wydarzeniami w mojej pamięci. Po pierwsze w końcu udało się mojej żonie wygonić mnie do dentysty. Ponieważ głupio mi było nie pójść po tym, jak jej borowano bolącego zęba bez znieczulenia (w ciąży nie przysługuje), wybrałem się tam z sercem na ramieniu ale bez piśnięcia. Okazało się, że nie taki diabeł straszny i bardziej niż pierwszy zabieg zabolał mnie wynik badania - okazało się że całość leczenia będzie mnie kosztował około 1000 zł.

  • palikowski's blog
  • 1 odpowiedź
  • Czytaj dalej

Muzyka do mycia okien

Wpisał palikowski 18 December 2006 - 9:45am
  • bzdury
  • muzyka
  • rekomendacje
myjumyju.jpg

Jak zwykle przed świętami jest kilka zagadnień, których ominąć w żaden sposób się nie da. Jeśli ktoś wie w jaki sposób przekonać domowników, że mycie okien nie jest do szczęścia potrzebne, to niech do mnie napisze! O ile okna jeszcze przepuszczają chociaż kilka procent światła (aby dało się odnaleźć pilota tv, włącznik komputera i trafić ręką w miskę z popcornem w południe), to jak dla mnie jest całkiem ok.

No ale jak dotąd nie udało mi się wymyśleć żadnego skutecznego uniku, więc muszę do tej pracy się zmotywować. Moja technika jest taka sama jak przy cotygodniowym myciu podłóg, czyli muzyka.

  • palikowski's blog
  • 5 odpowiedzi
  • Czytaj dalej
  • 1
  • 2
  • następna ›
  • ostatnia »

Witam na stronie!

Nazywam się Krzysztof Palikowski. Na stronie znajdziesz wpisy dotyczące spraw prywatnych (rodzinne wspomnienia, zdjęcia) oraz moich pasji - internetu, kultury, systemów CMS, informatyki i jej wpływu na życie.

Staram się tu pisać bardziej prywatnie, ale jeśli interesujesz się internetem, aplikacjami online, web2.0, zapraszam na mój blog webware.palikowski.net. Moją potrzebę dzielenia się zdobytą wiedzą realizuję na http://elimu.pl, gdzie znajdziesz kursy wideo (screencasty) dotyczące budowy serwisów www w oparciu o darmowe narzędzia - skrypty CMS działające na platformie LAMP.

Więcej o mnie znajdziesz tutaj, na GoldenLine, LinkedIn.

tokonda - status

Nowe na stronie

  • Zimowe radości i smutki z Emilką
  • Testowanie ScribeFire
  • drupal 6.16 i 5.22
  • Zwodowałem elnetserwis (w końcu)
  • wpis z drupal editora
  • Them Crooked Vultures - łup w łeb
  • Accelerando - porno dla informatyka i futurologa
  • Elastica - miłe zaskoczenie po latach

nb

Follow this blog
Kontakt z autorem :: Drupal Polska - społeczność użytkowników :: hosting zapewnia Linuxpl.com
RoopleTheme