krzysztof palikowski

jak ryba w webie

menu_glowne

  • o autorze
    • Publikacje
    • Strony www
  • Kontakt
  • Galerie
    • Zdjęcia Emilki
  • Rekomendacje
    • Film
    • Muzyka

Witaj na mojej prywatnej stronie. Większość tutejszych wpisów ma formę osobistego pamiętnika. Prowadzę jeszcze kilka stron, na które zapraszam. Na Webware piszę o aplikacjach internetowych, na Elimu publikuję pokazy video dotyczące budowania stron www. Stronami i/lub serwerami Basoofka oraz Shadowrun Polska zajmuję się jako administrator. Sporo też piszę na innych stronach - spis publikacji. Więcej o mnie tutaj.

rekomendacje

Czasem jedno zdanie, czasem rozwlekła recenzja tego co zobaczyłem, usłyszałem, przeczytałem...

Książki o drupalu

Wpisał palikowski 24 November 2008 - 11:35pm
  • cms
  • drupal
  • informatyka
  • internet
  • książka
  • programy partnerskie
  • reklama
  • rekomendacje
  • www

Wybór książek o Drupalu po polsku nie zachwyca. Zdecydowanie więcej (i bardziej aktualne pozycje) oferuje PACKT Publishing. Poniżej kilka propozycji dla władających językiem Szekspira i chcących szybko poznać możliwości Drupala - zarówno od całkowitych podstaw po naprawdę zaawansowaną tematykę.

Na razie skrótowo opisuję co znajdziesz w książkach, nieco później do części z nich pojawią się osobne, szczegółowe (i obiektywne) recenzje.

  • 3 odpowiedzi
  • Czytaj dalej

Drupal 6 themes - można sobie darować

Wpisał palikowski 9 May 2010 - 12:15am
  • drupal
  • książka
  • rekomendacje

W końcu się zawziąłem i napisałem dawno temu obiecaną recenzje książki "Drupal 6 Themes", którą dostałem od PACKT w celu ewangelizowania książek z tego zacnego wydawnictwa.

Niestety książki nie polecam. Jeśli ktoś mimo tego bardzo chce ją wygrać w konkursie niech wymyśli pytanie, odpowie, przyśle mi umyślnego (a najlepiej umyślną z dużymi niebieskimi oczyma) i zabiera ten tomik.

Reckę można przeczytać na http://blog.elimu.pl/?p=....

  • palikowski's blog
  • Wypowiedz się

Lao Che/Spięty - biję się w piersi :)

Wpisał palikowski 28 April 2010 - 7:51pm
  • muzyka
  • rekomendacje
antyszanty1.jpg

Lat temu parę żona próbowała mnie zachęcić do mało mi znanej kapeli Lao Che. Po przesłuchaniu kilku minut materiału z oryginalnej kasety (!) "Gusła" stwierdziłem że to nie moja bajka.

Dziś również nie trawię tej płyty (choć w Trójce kilka kawałków z tej płyty brzmi o niebo lepiej), ale przez nią niepotrzebnie zraziłem się do całej kapeli. Teraz powoli odkrywam, że popełniłem wielki błąd.

Powiem wprost - obecnie nie znam (co nie znaczy że takiej nie ma) lepszej polskiej "zaangażowanej" i oryginalnej ekipy na scenie. Są co prawda naprawdę niezłe Strachy na Lachy, jest wracający do formy Kult, jest Pogodno z ich równie karkołomnymi tekstami ale Lao Che według mnie oferuje obecnie najfajniejszy mix wszystkich elementów:
- świetny wokal Spiętego,
- bardzo klimatyczne, różnorodne aranżacje,
- szeroki asortyment używanych instrumentów,
- teksty odrealnione, dowcipne, czasem poetyckie, czasem mocne ale nie przekraczające pewnego poziomu wulgarności, i ogólnie "trzymające poziom" przynajmniej tak dobry jak w Pogodno,
- teksty przemycają sporo życiowej prawdy bez moralizowania,
- póki co każda płyta jest w innym klimacie, a w ramach danej płyty poszczególne są też bardzo różnorodne,

Wszystkie powyższe plusiki sprawiają, że z wymienionych kapel Lao Che słucha mi się najlepiej.

Z konkretnych płyt szczególnie lubię:
- wspomniany koncert w Trójce (Lao Che - RADIO), z przekrojowym materiałem z płyt Gusła, Gospel i Powstanie Warszawskie. Od tej płyty zacząłem na nowo odkrywać Lao Che.
- płytę Gospel (rewelacyjne prawie wszystkie numery, szczególnie Zbawiciel Diesel, Czarne Kowboje),
- solową płytę Spiętego Antyszanty (mógłby ją spokojnie wydać z Lao Che),

Mniej trafia do mnie Powstanie Warszawskie, choć momentami ciary po plecach chodzą i bardzo dobrze, że taka płyta powstała. Nadal nie trawię Guseł. Ekipa wydała chyba jeszcze inne płyty, ale tu jestem (jeszcze) ignorantem i nie potrafię nic o nich powiedzieć.

PS. W nagrodę, że nawróciłem się na właściwą drogę żona kupiła mi DVD z koncertu na Przystanku Woodstock 2008 - też polecam.

  • palikowski's blog
  • Wypowiedz się
  • Czytaj dalej

Hasło niepoprawne

Wpisał palik 23 April 2010 - 12:24pm
  • książka
  • rekomendacje
hasloniepoprawne.png

Ostatnio odkryłem, że czytanie książek na telefonie może być całkiem sensowne, przyjemne, wygodne. Gorzej z wyborem "wolnych" książek w języku polskim w formatach do czytników, np. epub.

Nie ma tego wiele, a spora część to "próbki", czyli wersje demo pozycji, które możemy kupić w księgarni (co tak czy inaczej jest świetnym pomysłem).

Na szczęście można trafić na perełki w rodzaju darmowego zbiory opowiadań p.t. Hasło niepoprawne.

Shorty są naprawdę bardzo krótkie (idealne do czytania w trakcie stania w kolejce na korpostołówce, czy zajadania korpozupki), a humor dość mocno kojarzy mi się z Bułyczowem albo Lemem, czy Sheckleyem. Autor przyznaje się do uzależnienia od internetu ale opowiadanka są zrozumiałe również dla mniej lub bardziej normalnych ludzi :). Nie wszystkie są wysokich lotów, ale niektóre naprawdę ciekawie komentują naszą konsumpcyjną, usieciowioną, przereklamowaną i hiperpołączoną rzeczywistość.

Polecam serdecznie!

  • palik's blog
  • Wypowiedz się
  • Czytaj dalej

Them Crooked Vultures - łup w łeb

Wpisał palikowski 6 February 2010 - 12:31am
  • muzyka
  • rekomendacje
tcvcover.png

TCV i ich debiut zagościli w moim samochodowym radiosidiplejerze jakieś 2 miesiące temu. Płyta, słuchana na zmianę z elasticą, arctic monkeys i foo fighters, poleciała w drodze z pracy i do pracy jakieś 30 razy a może i więcej. Zakochałem się w niej jakoś tak po dziesiątym przesłuchaniu, ale miłość to niełatwa.

Nie jest to materiał na hit do eski. Nie puszczę tego żonie na romantycznej kolacji. Czasem nawet mam tej płyty dość, może za często jej słucham, a nie zawsze potrzebuję takich właśnie dźwięków - niełatwych w odbiorze. Jednak kiedy leci coś innego, często nie wytrzymuję braku Vulturesów i klikam next, next, next, aż popłyną nuty pierwszego numeru...

No One Loves Me & Neither Do I (tu legalnie można posłuchać) odkręcony na głośność do granicy bólu najzwyczajniej w świecie wbija mnie w fotel, wgniata w ucho swoje dźwięki, rozwałkowuje mózg i zostawia z niego sieczkę. Na dzisiejsze (niskie) standardy prezentowane przez większość kapel to powinny być ze 2 albo 3 kawałki, ale te różne pod względem rytmu, brzmienia, ekspresji i dramatyzmu etapy tej piosenki, tak mistrzowsko połączone w jeden numer świadczą o klasie zespołu. Po tych 5 minutach jestem już spacyfikowany i kolejne wciągam jak narkoman - ścieżka za ścieżką. Co prawda żaden numer nie powoduje już takiej euforii jak pierwszy (potrafię przy nim nieźle odlecieć), ale trzymają poziom naprawdę nieprzeciętny.

Jeśli chodzi o poziom - trudno żeby było inaczej. Zespół tworzą trzej giganci ciężkiego rocka - basista Led Zeppelin, pałkarz Nirvany, wokalista i gitarzysta Queens of the Stone Age - wystarczy? Panowie pasują do siebie doskonale i tworzą równie smakowite dźwięki - mieszankę starego i nowego grania, bez oglądania się na młodych, bez kłaniania się w pas starym, robią swoją muzykę.

Mówiąc krótko - jest pierdolnięcie.

Czuć tu jakąś szczerość, radość grania, pomysł na swoje brzmienie. Bardzo to miłe w zalewie identycznych kapel produkowanych masowo na potrzeby MTV2 czy innego koncernu. Słychać więc gęste gitary, histeryczny wokal, genialnie masywną sekcję rytmiczną. Kawałki są oryginalne ale znajdziemy tu brzmienia czy nawiązania do klasyki gatunku - na przykład jeden numer jest zaśpiewany niemal całkowicie w stylu The Cream.

Podsumowując - płyta trochę z innego czasu, niedzisiejsza, ale jednocześnie pokazująca, że ciężkie rockowe granie nadal może czymś zaskoczyć, dać ogromna frajdę słuchaczom i twórcom. Oby nie skończyło się na jednorazowym wystrzale - czekam na kolejne dowody ich talentu.

  • palikowski's blog
  • Wypowiedz się
  • Czytaj dalej

Accelerando - porno dla informatyka i futurologa

Wpisał palikowski 5 February 2010 - 2:12pm
  • książka
  • rekomendacje
Okładka

Kim jest Charles Stross? Żaden alarm nie zapalił się w mojej głowie kiedy trafiłem na jego książkę na stronie empiku. Kierując się intuicją wpisałem ją na listę prezentów jakie chciałbym dostać, a już tydzień później pod choinką znalazłem właśnie "Accelerando" .

Po pierwszych 50 stronach już wiedziałem, że będzie to mocny kop w dupę albo raczej głowę. Autor łączy wartką opowieść o losach rodziny (3 pokolenia żyjące w XXI wieku), z dość daleko idącą wizją rozwoju ekonomii, informatyki, ludzkiej wiedzy i interfejsów człowiek-maszyna. W swojej wizji rozwoju możliwości połączenia ludzi z maszynami i sztuczną inteligencją idzie o wiele dalej niż większość pisarzy, przynajmniej tych których czytałem do tej pory.

Zaczynamy od początku XXI wieku. Manfred, główny bohater, to dziecko nowych technologii - będący stale online, potrafiący sterować swoją teleobecnością za pomocą myśli. Rozmawiając z potencjalnym zleceniodawcą jednocześnie rozkazuje wirtualnym agentom wyszukanie jego danych, pisze bloga, wysyła propozycje do urzędu patentowego, obserwuje otoczenie za pośrednictwem satelity, chatuje z żoną, sprawdza stan konta a całość jego doznań sensorycznych ląduje się na serwerach przechowujących każdy szczegół z jego życia, w formie ogromnej bazy wiedzy. Wszystko to robi z pomocą interaktywnych gogli, których nawet chwilowa utrata powoduje szok - bez tych wszystkich wspomagaczy Manfred jest (umysłowo) jak dziecko we mgle.

W jego czasach powstają pierwsze sztuczne inteligencje, odbywają się próby wirtualizacji umysłu (transferu do wirtualnej przestrzeni działającej w komputerze), tworzone są pierwsze inteligentne instrumenty finansowe, działające jak naczynia połączone wirtualne korporacje, pierwsze rekonstrukcje osobowości nieżyjących ludzi na podstawie danych pozostawionych przez nich za życia w różnych systemach, nośnikach, wspomnieniach. Manfred jest świadkiem i jednocześnie jednym z ewangelizatorów nadchodzącej osobliwości (za Wikipedią - prognozowany punkt w przyszłym rozwoju cywilizacji, w którym postęp techniczny przyspiesza poza możliwość zrozumienia dzisiejszego człowieka.).

  • palikowski's blog
  • Wypowiedz się
  • Czytaj dalej

Elastica - miłe zaskoczenie po latach

Wpisał palikowski 29 January 2010 - 4:04pm
  • muzyka
  • rekomendacje
Poprzedni | Obraz: 1 z 2 | Następny
elastica-frontal.jpg

Lepszy rydz niż nic jak to mawiają, więc dziś notka o tym czego (między innymi) ostatnio słucham jadąc do pracy. Jak się domyślacie po tytule - będzie o kapeli Elastica.

Czasem warto odświeżyć sobie pamięć. Sentyment do dosłownie jednej piosenki, którą kojarzę sprzed lat, skłonił mnie do zapoznania się z twórczością kapeli. Okazało się że nagrali raptem 2 płyty (Elastica, wydane w 1995, oraz Menace, wydane w 2000), po czym malowniczo się rozpadli.

Obie płytki słucham już któryś raz i nie nudzą się wcale tak szybko jak na britpop przystało. Co więcej, wydawnictwo Elastica - Radio One Sessions, z 2003 roku, które również sobie zapuszczam, zawiera kilka nie wydanych nigdzie wcześniej numerów, a dodatkowo (z uwagi na inny skład oraz nagranie na żywo) brzmi o wiele ciekawiej niż studyjne płyty.

Dla mnie Elastica to przykład miłego odkrycia, że kapela, którą lat temu naście znałem z jednego kawałka (po prostu nie do zapomnienia jest ten jęk w numerze Line Up) nagrała całkiem sporo hiciorów, które do dziś cieszą melodią, pomysłem, surowym brzmieniem, lekkim punkowo-britpopowym klimatem.

Jeśli miałbym porównywać do czegoś co znam to powiedziałbym że trochę w tym Blur (w końcu gitarzystka i liderka Justine Frischmann była jakiś czas w związku z liderem Blur, niejakim Albarnem), trochę The Clash, No Means No, Fugazi, Nirvany, trochę słyszę takiego grania w dzisiejszych nagraniach CSS, Yeay Yeah Yeahs, Cool Kids of Death, podobnie swego czasu grała Republica i pewnie masa innych kapel (Elastica była zresztą oskarżana o podkradanie melodii innym kapelom, ale co tam :) ).

Siłą Elastiki jest moim zdaniem to, że kawałki nie są podobne do siebie, prawie zawsze zawierają jakiś fajny riff, zagrywkę, melodię, czy złamany rytm. Większość ma w sobie lekkość i pomysł - czasem jest to chórek, innym razem prawie dyskotekowy rytm, jednak podany w cięższym sosie, ale zdarzają się także ścieżki nieco rockowo-transowe, toczące się powoli jak walec drogowy, a nawet jakieś próby balladowe. Co najlepsze każdy kawałek spokojnie mógłby być hitem radiowym, a jednocześnie miłośnicy autentycznej i szczerej muzyki powinni być jak najbardziej zaspokojeni.

Brzmienie instrumentów jest surowe i w większości są to mocno (ale nie przesadnie) przesterowane gitary, podlane drobnymi elektronicznymi przeszkadzajkami. Sekcja gra fajne rytmy a bas często słychać jako że gra na granicy przesterowania - często też słychać charakterystyczny (mniamm) dźwięk palców jadących po strunach basówki czy gitary.

Bardzo też podoba mi się głos wokalistki - taki nieco znudzony, czasem nostalgiczny, niespieszny, a czasem trochę krzykliwy i histeryczny. Przypomina trochę wokal Courtney Love z kapeli Hole albo wokal z CSS.

Polecam zatem wszystkim, szczególnie tę radiową kompilację z 2003 roku, gdzie zespół słychać na żywca i czuć w tych nagraniach 'to coś'.

  • palikowski's blog
  • Wypowiedz się
  • Czytaj dalej

Ratunku, nowy Hey!

Wpisał palikowski 2 November 2009 - 7:02pm
  • muzyka
  • rekomendacje
hey_uwaga_ratunku.jpg

Po przeczytaniu wywiadu z Kasią Nosowską ucieszyłem się - nowy Hey zapowiadał się smakowicie. Płytka wylądowała szybko w samochodowym odtwarzaczu i towarzyszyła mi przez ostatnie kilkanaście dni. Co przygotowała dla nas ekipa ze Szczecina?

Tak naprawdę po tym jak 15 razy przesłuchałem ten album nadal mam mieszane uczucia. Grubą kreską odcięli się od czasów gitarowego, rockowego grania z jakiego są znani. Nowy materiał będzie kompletnym zaskoczeniem dla kogoś kto kupi ten album nie czytając wcześniej żadnych recenzji czy zapowiedzi. Chyba że kupował albumy Kasi - wtedy poczuje się jak w domu. To właśnie uznaję za minus - płyta mogłaby spokojnie być wydana jako kolejna solowa płyta, ponieważ brzmi bardzo podobnie do UniSexBlues. Trudno powiedzieć skąd taki krok, jednak dla mnie jest to zmiana na gorsze - wolałem mieć wybór między brudnym i ostrym Heyem a elektroniczną i mniej rockową Nosowską.

Sam album, pomijając powyższe zarzuty, jest nierówny. Teraz puszczam go dla pierwszego, moim zdaniem genialnego numeru - Vanitas. Wyróżnia się na tle reszty płyty - z jakiegoś powodu wywołuje u mnie ciarki :) i generuje ogromny apetyt na więcej takich, przy okazji świetnie otwierając album.

Następne kawałki to już coraz to kolejne (drobne, ale zawsze) rozczarowania. Podobieństwo do UniSexBlues to jedno, ale zbyt wyraźne i dosłowne są dla mnie zapożyczenia z twórczości takich grup jak Radiohead, Air, Massive Attack. Brzmi to średnio przekonywająco i mało oryginalnie. Mistrzostwo świata to kawałek dziewiąty, w którym wokal (i co gorsza po części tekst) przypomina (o zgrozo!) dokonania Beaty Kozidrak.

  • palikowski's blog
  • Wypowiedz się
  • Czytaj dalej

Dziwki Picz - czyli Cansei de Ser Sexy

Wpisał palikowski 1 October 2009 - 9:02am
  • muzyka
  • rekomendacje
canseidesexy_foto.jpg

UWAGA DZIECI! Ta notka powstaje na zamówienie mazeera ( http://mazeer.blog.pl/ ), który nie może żyć bez połechtania go po art-cycu i possania jego art-dziurki.

Płyta którą tym razem mi sprezentował to coś co tygryski mojego pokroju (zdegustowane radiowoemtivivatelewizyjną sieczką) lubią najbardziej.

Na wstępie dowiadujemy się, że CSS (tak się w skrócie nazywa kapela) jest do bani. Hasło CSS Suck's kojarzy mi się z Primusem, który na swoich koncertach również zachęcał publikę do krzyczenia 'Primus Sucks!' i również był świetną kapelką. Ogólnie ostatnimi czasy epidemia emo spowodowała, że mało jest kapel mających dystans do siebie więc już na wstępie plus za to.

Z dalszych kawałków wynika, że Cansei de Ser Sexy (to pełna nazwa) to grupa lubiąca wypić, podupczyć i poimprezować, za co kolejne trzy plusy należą się jak nic. Kolejny za wyszydzanie w tekstach swojego własnego środowiska, szczególnie tego bardziej snobistycznego, co widać np w kawałku:

"I ain't no art-ist
I am an art-bitch
I sell my panties to the men i eat
I have no port-fo-lee-o
Cuz i only show
Where there's free al-co-hol
[...]
Lick lick lick my art-tit
Suck suck suck my art-hole"
(Art Bitch - http://www.tekstowo.pl/piosenka,cansei_de_ser_sexy,art_bitch.html)

Jeśli wziąć pod uwagę historię zespołu - podobno założonego na jednej z wielu imprez na których przyszły skład (pięć babek i facet) się bawił - jestem w stanie uwierzyć w te teksty, przynajmniej dopóki nie uderzy im sodówa do głowy. Płyta Cansei de Ser Sexy jest debiutem (najpierw wydana w Brazylii, skąd pochodzą, rok później reedycja w SubPop).

Co więcej, kolejne plusy za to, że autor(ka) tekstów deklaruje jakoby naprawdę kochał(a) muzykę, co próbuje udowodnić słowami:

  • palikowski's blog
  • 1 odpowiedź
  • Czytaj dalej

No Logo

Wpisał palikowski 18 September 2009 - 3:36pm
  • książka
  • rekomendacje
Poprzedni | Obraz: 1 z 2 | Następny
picture_464_naomi_klein.jpg

Cegłowata książka No Logo jest z gatunku takich co to aż strach zacząć (kiedy ja to przebrnę!?). Ale w końcu, na urlopie, powiedziałem sobie 'teraz albo nigdy!'. Fakt, że ledwo-ledwo się wyrobiłem, kończąc ostatnie 30 stron kultowej już pozycji w samochodzie, w drodze powrotnej.

W wielkim skrócie książka ma być o wpływie korporacji na nasze życie. Autorka (na zdjęciu z okładki istne niewiniątko :P) stawia śmiałą tezę, że od momentu odkrycia przez korporacje siły logo i marki (jako głównego motoru sprzedaży), mamy (jako konsumenci, ale i pracownicy) przechlapane życie. Reklama jest wszędzie, tania siła robocza to powrót niewolnictwa, praca w krajach rozwiniętych jest coraz bardziej tymczasowa i niepewna, a wielkie konglomeraty medialno-markowe przyczyniają się do cenzury i zawłaszczania przestrzeni publicznej.

Zaskoczyła mnie ta książka. Oczekiwałem jakiegoś mydlenia oczu, banałów w rodzaju 'reklama kłamie', czy czegoś podobnego. Otrzymałem materiał zawierający masę przykładów, statystyk, wyliczeń, dowodów. Sama sekcja z przypisami jest imponująca zawiera ich kilkaset (teraz nie sprawdzę, ale chyba w okolicach 600).

Czy materiał dowodowy jest wiarygodny i przekonujący? Ciężko ocenić, robi wrażenie naprawdę dobrej roboty. Warto przeczytać i przemyśleć. Ja póki co jeszcze myślę, ogrom tematu mnie nieco przytłoczył i nie jestem w stanie tak od razu powiedzieć - ma babeczka rację. W każdym razie jest diablo przekonująca.

Niestety, ma też ta cegła wadę - dowiemy się z niej wiele ciekawych rzeczy, ale jej aktualność to koniec lat 90-tych. Jest krótki aneks, napisany po ataku na WTC, ale to mało. Dlatego już ostrze sobie zęby na jej 'Doktrynę szoku', bo Naomi Klein pisze naprawdę przyjemnie i czyta się ją dość lekko.

  • palikowski's blog
  • 1 odpowiedź
  • Czytaj dalej
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • następna ›
  • ostatnia »

Witam na stronie!

Nazywam się Krzysztof Palikowski. Na stronie znajdziesz wpisy dotyczące spraw prywatnych (rodzinne wspomnienia, zdjęcia) oraz moich pasji - internetu, kultury, systemów CMS, informatyki i jej wpływu na życie.

Staram się tu pisać bardziej prywatnie, ale jeśli interesujesz się internetem, aplikacjami online, web2.0, zapraszam na mój blog webware.palikowski.net. Moją potrzebę dzielenia się zdobytą wiedzą realizuję na http://elimu.pl, gdzie znajdziesz kursy wideo (screencasty) dotyczące budowy serwisów www w oparciu o darmowe narzędzia - skrypty CMS działające na platformie LAMP.

Więcej o mnie znajdziesz tutaj, na GoldenLine, LinkedIn.

tokonda - status

Nowe na stronie

  • Na Zoo!
  • Premiera "Drupal Komendium" w październiku?
  • Xampplite, Drupal i PHP 5.3
  • Emilka na Wielkim Stogu i nie tylko!
  • Przelewają się literki...
  • Specjalista
  • Drupal 6 themes - można sobie darować
  • Lao Che/Spięty - biję się w piersi :)

Moje wpisy na innych stronach

  • hasło do konta root w mysql w XAMPP - co zrobić jeśli go zapomnimy
  • WebEnabled – „brudną robotę” zostaw innym
  • Drupal 6 - szybkie pisanie instrukcji z pomocą Zscreen i Drupala
  • Wyhoduj sobie Drupala w wersji 7
  • MODx 2.0 – rewolucja?
more
Kontakt z autorem :: Drupal Polska - społeczność użytkowników :: hosting zapewnia Linuxpl.com
RoopleTheme