OLPC
Jeden Laptop na Dziecko to głośna od pewnego czasu inicjatywa budowy komputera przenośnego kosztującego 100 dolarów. Na korbkę.
Nie, nie robię sobie żartów, ten komputer ma być pełnoprawnym pecetem, z baterią ładowaną przez siłę ludzkich mięśni, przeznaczony dla dzieci w mniej rozwiniętych rejonach świata.
Cel przedsięwzięcia – wyrównać szanse uczniów na całym świecie dając tym najbiedniejszym możliwość korzystania z komputera, internetu, a nawet wersji offline Wikipedii.
Ktoś powie – bzdura, 100 dolarów to i tak za drogo! Ciekawe czy drożej niż kupno zestawu podręczników, koszty zeszytów i przyborów do pisania na rok – które i tak pokrywa często jakaś fundacja lub szkoła.
Spytacie – może lepiej przeznaczyć te 100 dolców na jedzenie, pomoc doraźną?
Na to też znajdą się pieniądze, ale czy nie lepiej dać komuś wędkę zamiast fundować obiad? Nie chodzi o to żeby rejony biedy wiecznie dożywiać – lecz o to żeby mogli z tej biedy i głodu wyjść o własnych siłach.
A jeśli ktoś nadal jest negatywnie nastawiony – niech wymyśli lepszą inicjatywę i wpisze ją poniżej :).


dobre
mam nadzieje że tylko nie za pieniądze podatników
to piękna nadzieja
urzędasom bym jeszcze żałował, ale dzieciom?